Rozmowa z Cieniem

Rozmowa z Cieniem

Moja krzywa twarz, ona mnie wołała, w niej było wszystko, cały ból. Od początku jak odkryłam traumę seksualna podczas procesowania emocji czułam ogromny ból dolnej części twarzy, miałam ogromne napięcia w tej części ciała. Wyglądałam jak potwór, wykrzywiało mi usta, szyja była napięta. Byłam przerażona jak patrzyłam na siebie w lustrze. Wyglądałam jak diabeł. Nie rozumiałam wtedy sama siebie, dopiero po czasie zrozumiałam, że w ten sposób moje ciało chce mi pokazać co w nim ukryte, jaki ból, ile złości i rozpaczy jest skumulowanych w mojej twarzy. Ciało nie kłamie, jest genialne.

Myślałam, że to minie jak przepracuje tą traumę seksualna, ale to nie mijało. Wręcz przeciwnie potem się nasiliło, a jak się temu poddałam to wychodził ze mnie jęk, przeraźliwy płacz. To wracało do mnie coraz mocniej i zajrzałam tam, zajrzałam w tą twarz.

Co tam było?
Tam było moje inne życie, była tam wielka trauma mojej duszy. Byłam tam ja, zamknięta pod ziemia, przypięta łańcuchami, torturowana, przypalana żywcem. To były czasy świętych inkwizycji. Widziałam szczury, czułam smród i głód. To było moje piekło. Piekło z innego życia, które miałam uzdrowić w tym wcieleniu. I aby je uzdrowić moja dusza w obecnym życiu zaplanowała traumę, która pomogła mi wrócić do nieuzdrowionych traum z przeszłych inkarnacji. W obecnym życiu moją lekcją jest uzdrowienie przeszłych wcieleń i nauka miłości do siebie. W zasadzie to jest tak, że ja cały czas odkrywam kolejne swoje lekcje.

Przytoczę tutaj cytat z książki Roberta Schwartza „Dar Duszy”:

 „Nasze plany życiowe służą uzdrowienie pewnych energii, które nie zostały uwolnione w poprzednich wcieleniach. Należą do nich osadzenie i obwinianie, siebie i innych, gniew, poczucie winy oraz wiele innych negatywnych emocji. I jeśli emocje te zostaną w naszej świadomości przez kolejne wcielenia, staną się czymś na kształt osadu na naszej duszy. To sprawi, że zacznie ona poszukiwać sposobów na transformacje tych emocji, planując wcielenie, które je odzwierciedli. Dzięki czemu będzie mogła się nimi zająć. Nieuzdrowione emocje z jednego wcielenia domagają się uzdrowienia w kolejnych.” 

Do czego zmierzam?
Do tego, że przyszedł do mnie cień z tamtego wcielenia. Znowu moja twarz wyglądała w tych emocjach jak potwór, jak diabeł.. Nadal był ból i mnie wykrzywiało. Nadal nie mogłam na siebie patrzeć, a tak bardzo chciałam tę brzydotę z siebie wyrzucić.

Co zrobiłam?
Wzięłam lusterko i usiadłam ze sobą. Patrzyłam na siebie i myślałam, czemu to nie odchodzi, przecież zajrzałam w to. Zobaczyłam tamte traumy, tamto życie. Bardzo skupiałam się na tym, żeby to już odeszło. Wtedy poddałam się temu, a słowa same wychodziły mi z ust. To było niezwykłe, bo rozmawiał ze mną mój cień, a potem moja boska część.

To doświadczenie pozwoliło mi zrozumieć dosadnie o co chodzi w integracji cienia, że ten cień nie znika, że ty i on to jedno, on staje się z tobą jednością podczas integracji. Zrozumiałam też, że moja dusza wybrała taka traumę w tym życiu, żeby móc uzdrowić traumy, emocje z innych wcieleń. Zrozumiałam, że wszystko co wydarza się w naszym życiu jest dla naszego wyższego dobra i wzrostu. Zrozumiałam, że moje ciało poprzez trądzik z jakim się borykałam i poprzez napięcia w twarzy w czasie procesowania chciało uwolnić całe skumulowane tam emocje i rany. Ten diabeł jakiego widziałam w sobie chciał mi pokazać mój wewnętrzny ból i prosił o miłość. Przyjęłam to, że nikt za mnie nie wykona pracy, a jedynie może poprowadzić i pomóc, i że efekty pracy nad sobą często przychodzą po czasie. Nasz wewnętrzny rozwój to ciągły proces. Poczułam też iskrę boskości w sobie, ona na końcu przemówiła do mnie pełnym miłości głosem. Ta integracja cienia pozwoliła mi poczuć, że jestem świętością, że tam jest moje źródło, bo tego doświadczyłam. Dotarło, że Bóg cały czas ze mną był i niósł ten ból ze mną. Ba, Bóg był więcej niż ze mną, On był i jest we mnie. Śmiem powiedzieć, że my wszyscy tutaj na ziemi jesteśmy Aniołami w ludzkich ciałach, przychodzimy tu doświadczać dobra i zła. Ta rozmowa ze sobą w lustrze przemieniła moje postrzeganie siebie, ludzi, życia i śmierci, nieba i piekła, dobra i zła, wszechświata, Boga. Zmienił się mój światopogląd. Doświadczałam podczas niej wielu dogłębnych, wewnętrznych przebudzeni i pełnych miłości olśnień.

Masz w sobie Cień i Światło. Nie możesz odrzucać Cienia, musisz go zintegrować, a on przyniesie Światło.

********

Moja rozmowa z cieniem (demonem) i światłem (Bogiem) we mnie, rozmawiałam ze swoją powykrzywianą twarzą w lustrze: 

Cień (wychodził ze mnie głos pełen nienawiści i złości):

-Jestem z tobą, jestem z tobą, zobacz jaki jestem obrzydliwy i brzydki, zobacz jak śmierdzę, zobacz jaką mam wykrzywiona twarz, czy ty to widzisz? Czy ty to widzisz? Cierpię tutaj, śmierdzę, wiesz dlaczego cierpię? Bo tak wybrałem. Nie wiem po co tak wybrałem, ale jestem wściekły, tak wściekły, tak wściekły, tak wściekły.. Tak kurwa na siebie wściekły. Tak do trzewi wściekły, tak do trzewi się za to znienawidziłem. Za te wszystkie wybory, nienawidzę się za to, nienawidzę się.. sam siebie ześcierwiłem, to był mój wybór. To ja tak wybrałem, odejść, odłączyć się i to przeżyć i to kurwa przeżyć. Muszę ci to powiedzieć, że kurwa nienawidzę tych moich doświadczeń. Nienawidziłem, że to kurwa przeze mnie, nie mogłem tego przyjąć. I nie przyjmuje tego teraz, że to jestem ja, taki kurwa zjeb, pierdolony zjeb. Wszystko wypowiem! Marnowałem innym życie, tak się wieszałem, żeby mnie ktoś zauważył, przyjął i przygarnął i powiedział.., no właśnie, powiedział kurwa co? Nie mogę nawet tego wypowiedzieć, nawet kurwa tego wypowiedzieć. Znowu mnie paraliżuje na sama myśl. Ja się czuje taki niegodny, taki brudny, taki śmierdzący. Nie czuję się godny tej dobroci, boję się jej wiesz, boję się, że ona mnie ukarze, że mnie ukarze ta dobroć. Ty też się mnie boisz, ty też się mnie boisz, tak! Sam siebie się boję, sam siebie się kurwa boję! Patrzę w to lustro i nie wierzę jaką mam twarz, jestem taki kurwa zły, upadły, zdeptany jestem. Ty też mnie chciałaś deptać, całe życie mnie też deptałaś, ty, nawet kurwa ty mnie nie przygarnęłaś!. A ja bylem tobą, rozumiesz! Tak do trzewi bylem tobą, to cały czas jesteś ty, ty, ty! I nie pozwolę na to, żebyś mi zamknęła teraz usta, nie, nie! Możesz mnie wysłuchać. Powiem ci wszystko i ty mnie w tym życiu wreszcie przyjmiesz, przygarniesz i utulisz. Zaopatrzysz moje rany, ty, wreszcie na tym świecie. Ty możesz to zrobić. Wiesz, to było takie trudne, takie trudne wszystko, jak mnie tak odpychałaś, ty mnie tak odpychałaś. Ty, część mnie, jak moja matka, jak mój Bóg, jak coś mojego, jak nadzieja, jak wszystko co dobre. Szukałem i goniłem. Szukałem i goniłem, przygarnij mnie, bo jesteśmy jedno. Przygarnij mnie kurwa, bo jesteśmy jedno. Ty i ja, ty i ja jesteśmy jedno. Goniłem cię, bo byś nie uciekła, a ty uciekałaś, cały czas kurwa uciekałaś. I szukałaś, aż ktoś mnie przygarnie, aż ktoś cię przygarnie. Że matka mnie przygarnie, że mąż mnie uleczy, że mentor mnie naprawi, że mi Bóg drogę wskaże. A to w tobie jest wszystko, to w tobie są wszystkie odpowiedzi, i nie, nie musisz mieć wiedzy, nie musisz być guru, musisz mieć doświadczenie. Jak to przeżyjesz, poczujesz tak do trzewi, do głębi, i zejdziesz do tego piekła i przytulisz te wszystkie męki to mnie uzdrowisz, uzdrowisz mnie. Więc zrób to, zrób to. Ja tu siedzę i czekam, siedzę i czekam jak ta kupa sparaliżowana, śmierdząca, jak ten upadły anioł, demon, zło wcielone, diabelskie nasienie, zło na wygnaniu, inna, kurwa, zdeptana, oddzielona, zhańbiona, wszystko co najgorsze, wytykana, brudna, zapryszczona, powykrzywiana. Zrób to, po prostu to zrób, zrób to, ja czekam, przygarnij mnie, powiedz że mnie kochasz, wiem że masz opór, ale zrób to. Tak bardzo jestem twój jak ty moja , tak bardzo jestem twój jak ty moja.


Ja (nie mogłam tego wypowiadać to było trudne):

-Widzę cię, widzę cię, czuję się, czuję cię kocham cię, przygarniam cię, przygarniam to wszystko, wszystko do serca, ja nie chce tego uwalniać to jest moje, to jest moje, to jest tak bardzo kurwa moje.

Cień:

-Jeszcze nie zrozumiałaś. Jeszcze jestem, tutaj będę dopóki nie zrozumiesz, ty masz mnie kurwa wziąć nie wyrzucać!  Nie oczekuj, że ja wyjdę, ja nie wyjdę, bo ja jestem tobą, ja jestem w tobie, ja będę w tobie, będę, będę, będę! Ty masz mi dać miłość. Miłość jest lekiem na wszystko, i tylko miłość może pokonać to wszystko i zwyciężyć. Wiec jeszcze raz zrób to. Nie oczekuj, że ja ucieknę, nie ucieknę, nie! Weź to lustro i zrób to. Nienawidzę tej twarzy, tam było wszystko zapisane w tej twarzy, na która teraz patrzysz, tam było zapisane piekło. To tutaj jest, cały czas, zobacz jak wyglądasz. Jak co? No powiedz, nazwij mnie! Jak demon wyglądasz, jak zło, tak, tak! Masz to w sobie i nie uciekniesz od tego, gonie cię, gonie cię jak wilk na rzeź. Będę cię straszyć, aż mnie przyjmiesz, przytulisz i zaakceptujesz.

Ja:

-Jak mam to zrobić?

Cień:

-Nie wiesz jak, ty nie wiesz? Ja też nie wiem, właśnie ja też nie wiem jak i się boję. Boję się, bo ja też nie wiem, nie wiem jak mam do ciebie wejść. Bo ja już próbowałem, tyle razy próbowałem, wałem, wałem. Tyle razy próbowałem, a ty nie chciałaś, nie chciałaś i uciekałaś, uciekałaś. Nie chciałaś pryszczy, nie chciałas depresji, tych myśli, wkurwu, smutku. Ja już nie wiedziałem jak mam cię drapać, jak, jak, jak mam cię grzebać. Wszędzie ci byłem. A ty chciałaś mnie usuwać i nadal chcesz. A nie tędy droga, nie tędy. Ja idę jak na rzeź za tobą i będę szedł. Zawsze będę przy tobie, zawsze. Więc spójrz na mnie i powiedz to jeszcze raz, że mnie kochasz i akceptujesz i że nie będziesz uciekać, powiedz to. Wiem, że to trudne, ale zrobisz to. Jak nie ty to nikt tego nie zrobi, uświadom to sobie, nikt za ciebie tego nie zrobi, uświadom to sobie, nikt, nikt, nikt! Nie oczekuj, że cię ktoś naprawi, uzdrowi. Ty masz w sobie moc do uzdrowienia. I chce ci to uświadomić, żebyś kurwa mogła iść dalej i wyżej i więcej i innym to robić, tak ,tak.. Będziesz to robić innym, po to wybrałem taka drogę, żebyś to robiła, będziesz wypierdalać te demony z ludzi, a potem będziesz integrować, integrować. Tak jak to robisz ze sobą, tak, będziesz to robiła. Czekam, czekam na ta miłość, czekam i doczekać się nie mogę.

Ja:

-Kocham cię, czuje cię, akceptuję cię, rozumiem, że czujesz się winny, że czujesz się winna tak miało być, już czas to skończyć kochanie, już czas. Jesteśmy jedno. Ty i ja to jedno, nie możemy się tak rozczłonkowywać, rozdzielać, gonić, walczyć. Nie możemy. Kocham cię. Będę tu przychodzić setki tysięcy razy aż to poczujesz. Aż to poczujesz do trzewi, do Duszy, do wcieleń, do inkarnacji, do miedzy wcieleń, do żyć i ch*j wie czego jeszcze. Będę to robiła, choć bym nie wiedziała jak, aż to się stanie i poczujesz, że jesteś miłością. Ty wybrałeś taka drogę na ten świat, ale to jest tylko twoje doświadczenie, to są te emocje, te rany, te traumy, te ciemne energię, ale ty nimi nie jesteś. Ty jesteś miłością.

Cień:

-Jeszcze nie zrozumiałaś. Cały czas chcesz się mnie pozbyć, spalić, schować, wrzucić, usunąć, przetransformować. Przetransformować to jest dobra rzecz, jednak najpierw uświadom sobie, że ja nie wyjdę. A ty mnie nie chcesz, już mnie nie chcesz, ty już masz dosyć. Jednak to jest twój wybór, twój wybór na ten świat, tutaj wybrałaś, wybrałaś mnie nieść, więc musisz mnie nieść. Przykro mi, przykro mi. Wiem, wiem cały czas mnie nienawidzisz, widzę jak patrzysz na to lustro.. Pamiętasz jak skoczyłaś ze skał jaka miałaś roztrzaskaną twarz. To ty! Pamiętasz trąd, pamiętasz maskę z kolców jak ci zakładali, pamiętasz pogryziona twarz, pamiętasz ch**a w twojej buzi to też ty! I co dalej? No właśnie nie wiem co dalej, nie wiem. Może mnie przytul i ukochaj mnie po prostu mocniej, głębiej i więcej, zaakceptuj, że ja jestem twoja częścią. Ja wiem, że ty chcesz żebym odszedł już, uleczyć i spierdalaj, nie, to tak nie działa ,byłoby za prosto. Jeszcze się musisz dużo nauczyć, najtrudniejsze przed tobą. Ale jak to przejdziesz to zwyciężysz. Wiec rób to jeszcze raz, i kolejny, i kolejny i kolejny, i kolejny, akceptuję mnie i ślij mi miłość aż ją poczuje. Aż ja kurwa mać poczuję, bo nie chodzi o to żebyś mnie wypierdoliła i zmieniła, chodzi o to, żebyś to poczuła, bo ty i ja to jedno, zrozum to wreszcie, bo ty i ja to jedno. Patrz na mnie, patrz na ta krzywa twarz i ślij jej miłość. Więc jeszcze raz zrób to.

Ja:

-Kocham cię, widzę cię, czuje cię.  Jesteś piękna, jesteś piękna.

Cień:

-Jeszcze więcej tych słów, jeszcze więcej!

Ja:

Jesteś piękna jak róży kwiat, jesteś śliczna, cudna, jesteś miłością, boginią, kwiatem, natura.

Cień:

I nie kochanie, jeszcze jedna rzecz. Nie na ślicznym zdjęciu masz się kochać, nie w makijażu i w pięknej sukience. Nie, to tak nie działa. Masz patrzeć na tą brzydotę i masz kochać ja, bo ty i ja to jedno. Masz kochać ją. Musimy się połączyć wtedy zakwitniemy. Kocham cię, kocham cię i tak setki razy aż zaskoczy. Wiec weź to lustro i ślij jej miłość. Powodzenia.

Ja:

Jesteś piękna, piękna, piękna, piękna. Jesteś taka śliczna, niewinna czysta i piękna.

Cień:

Spójrz na ta twarz i powiedz jej, że jest piękna, bo ona jest piękna. Wiesz, dlaczego jest piękna, bo wzięła to wszystko, te ciężkie doświadczenia i ona ma moc. Ma siłę po tym wszystkim, nie zdajesz sobie sprawy jaka. Ale zdasz sobie sprawę, przyjdzie to do ciebie w odpowiednim momencie. Ona ma sile, ta twarz, te rany, ta brzydota, te traumy, tam tkwi moc. Tam jest moc, moc twojej duszy, moc życia i istnienia, jesteś odważna i gratuluje ci tego wyboru, wyboru bycia tym upadłym aniołem. Gratuluję ci, bo nie wszyscy mają odwagę, ty przeszłaś, zwyciężyłaś.

Światło – Bóg (piszę Bóg, bo wydobył się ze mnie głos pełen miłości, mądrości i zrozumienia-głos Boga we mnie):

-Ty jesteś, po prostu jesteś. Ty jesteś światło, ty jesteś miłość, ty jesteś zmartwychwstanie i życie. Ty byłaś w piekle, ty doświadczyłam, ty widziałaś, ty czułaś i niczym się nie różnisz od innych świętych, Chrystusa, Aniołów. Masz to w sobie. Ty masz w sobie Boga. Jesteś częścią Mnie, tej Boskości. Tyle musiałem na ciebie czekać, to Ja na ciebie czekałem, to Ja Bóg. To Ja na ciebie czekałem, żebyś przygarnęła Mnie, bo ty jesteś Nim. Jesteśmy jedność, wszyscy jesteśmy jedność. Wiesz, Ja cierpiałem razem z tobą, wiesz, też to niosłem, bylem przy tobie cały czas. Cały czas przy tobie byłem i będę, bo ty i Ja to jedność. Tak, ty i Ja to jedność. Uświadom to sobie. Nie ma ciebie i Mnie, jesteśmy my razem, jednakowi. Ty i Ja to jedność. Więc rób to, rób to wiele razy, aż zaskoczy. A gwarantuje ci, że zaskoczy. Zaskoczy tak, że aż polecisz, dostaniesz żagle ode Mnie. Tylko jeszcze nie czas, musisz jeszcze ukochać siebie, czyli Mnie i siebie, bo ty i Ja to jedno. Ty i Ja to jedność. Wiec pamiętaj ślij miłość do tej twarzy, nawet jak nie czujesz, nie chcesz, mów jej: kocham cię, widzę cię, czuję cię. Nikt ci tego nie da. Ty masz to zrobić, aż poczujesz. Za każdym razem w ciemności mów to sobie. Przytul Mnie teraz i idź i głoś to światu.

Ja:

-Jak mam to głosić?

Światło – Bóg:

-Sobą. Sobą ślij miłość sobie i innym. Ślij miłość. Reszta przyjdzie w swoim czasie. TY i JA to JEDNOŚĆ.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Ilona

    o Boże, o Boże, o Boże, tylko to ze mnie teraz wychodzi. czuję się wstrząśnięta do głębi zrozumieniem i objawieniem mnie samej, które do mnie przyszło, gdy czytałam Twój tekst. zrozumiałam (możliwe że nie w pełni) ten bród i gnój, które mnie wypełniają i które wciąż chcę naprawiać i transformować, a tak naprawdę stoi za tym chęć/przymus pozbycia się tego. wiele razy czułam głosy innych żyć w sobie, nie swoich doświadczeń, przeganiałam je, grzebiąc w sobie i swoim rodzie, a dobrze wiedziałam, że to mogło być jeszcze dalsze, jeszcze odleglejsze. dziękuję Ci za to, co robisz, czym się dzielisz. spadłaś mi dziś z NIEBA i obie wiemy, że to nie był przypadek, bo jak wiadomo, takowe nie istnieją 🙂 Twoje słowa zasiliły mnie odwagą na przyjęcie tego wszystkiego w sobie. dziękuję z głębi serca, z głębi mojej duszy <3

    1. Córka Boga

      Ten proces, który opisałam w tym wpisie był dla mnie samej bardzo głęboki. Miałam wątpliwości w ogóle czy to publikować. Ale nie jesteś pierwsza osoba, która bardzo poruszył. I bardzo się z tego cieszę, bo widzę że to co pisze ma mocny przekaz nie tylko dla mnie.
      Dziękuję za komentarz!

Dodaj komentarz