Uwierz W Siebie

Uwierz W Siebie

„Wierzę w Ciebie, wierzę w Siebie”. Te słowa słyszałam pierwszy raz na warsztacie u Eli Jastrzębskiej. Zapadły mi głęboko w pamięć.

Słowa słowami, a życie życiem. I co z tego, że ona we mnie wierzy jak ja nie wierzę. No bo fakt, długo nie wierzyłam w to, że umiem, że potrafię, że się nauczę, że mogę. To było trudne. Mówię o nauce pracy z WD. Takiej samodzielnej pracy nad dużymi traumami, pracu z rodem, a nawet pracy z wcieleniami.

Ja wiedziałam o co w tym chodzi, ale sama nie umialam, robiłam do polowy, czułam emocje, ale jak już spadałam tak nisko w ten dół rozpaczy to jakbym nie umiała wypłynąć, nie wiedziałam co dalej, długo potrzebowałam prowadzenia ze rękę, ba, nawet teraz nadal potrzebuje wsparcia. Tak, wsparcie w procesie powrotu do siebie jest ważne.

Do czego zmierzam. Ano do tego że wreszcie zaczynam wierzyć w siebie, tak jak uwierzyła we mnie Ela. Dziś te słowa: „Wierzę w Ciebie” uderzyły mną o ścianę.

Dziś od rana coś czułam, musiałam w siebie zajrzeć. A jak juz zajrzałam to się przerazilam, bo znowu wychodziły traumy seksualne, znowu inne wcielenia i znowu poczułam się jak dziecko diabła, jak upadły Anioł, jak najwieksze zło świata. Widziałam jak mnie te energie ciemne zgniataja, i zglupialam, przerazilam się, przerwałam, myślę: „nie dam rady sama, kurwa znowu to samo”, załamałam się. Znowu spadłam tak energetycznie nisko.

Leżę, w tej czarnej otchlani i myślę sobie: „zaraz, zaraz, przecież kurwa Ela we mnie wierzy, przecież Ela mówi że potrafię, że wyjdę z tego bagna”.. I zrobiłam to, zaczęłam procesowac dalej, poddałam się temu, przytulilam to. Mówiłam do tych ciemnych energii, że je kocham, że są moja trauma, że dziękuję im. I zaczęło przychodzić do mnie WD, potem kolejne, było ich mnóstwo, każda przytulam, słałam miłość. I co? I to zaczęło odchodzić, widziałam jak cała ciemność zaczęła się rozświetlać. Na końcu byłam ja świetlista, niewinna, jak nowo narodzona, leżałam sobie tam w świetle jak Aniołek, jak Córka Boga.

Dlatego daj sobie wsparcie, znajdź kogoś kto w Ciebie uwierzy, kto zobaczy w Tobie światło, kto przytuli i potrząśnie kiedy trzeba. A zaczniesz przekonywać sie, że też możesz, że umiesz, że zrobisz to. Uwierzysz w siebie!

I próbuj, próbuj, pozwalaj sobie na upadek, ale wstawaj. Ja cały czas się uczę, cały czas próbuje i widzę postępy, widzę, że warto. Nie jestem w tym idealna, robię jak umiem i coraz lepiej mi idzie. Trening czyni mistrza. I na koniec przychodzą mi kolejne słowa mojej mentorki Eli: ” Nigdy, nigdy sie nie poddawaj”.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Beata

    Oh tez mam problem z pracą samodzielna, z tym, ze ja nawet z tymi mniejszymi sprawami, nie az tak gleboko jak u Ciebie. Szybko sie rozpraszam, nie zawsze umiem dotrzec do sedna… ale licze, ze to kiedys przyjdzie 🙂

    1. Córka Boga

      Daj sobie czas, po prostu. Jesli pracujesz nad sobą to ogarniesz powoli wszystko. Powodzenia!

Dodaj komentarz