Wielopoziomowa Praca z Trauma

Wielopoziomowa Praca z Trauma

Chciałabym w tym poście napisać jak pracowałam i jak cały czas pracuję nad traumą seksualną. O tym jak głęboki to jest proces.

Najpierw było wyparcie, tak wyparłam ją ze świadomości. Zakopałam głęboko, wycięłam z pamięci. Ja nie byłam świadoma tego, że to przez ta traumę mam takie trudne życie, że ta moja senność i życiowy paraliż, brak działania, lęki, depresja to efekt traumy.

Jak już zaczęłam pracować z WD to co jakiś czas na medytacjach widziałam i czułam to co mi zrobiono. Ja byłam w szoku, w ciężkim szoku, nie chciałam tego przyjąć do świadomości, znowu próbowałam to wyprzeć. Przecież jak to, ja nic nie pamiętałam, moja głowa znowu chciała mnie bronić, żeby tylko znowu tego nie przeżywać. Pytałam terapeutów, że jak to jest możliwe, czy ja jestem normalna czy sobie coś uroiłam? Wszyscy potwierdzali, że ze mną wszystko w porządku, że wyparcie jest mechanizmem obronnym, że to sposób na to, żeby tylko nie czuć, bo to jest zbyt trudne przeżycie. Ja teraz rozumiem, że wtedy cały czas nadal nie chciałam dopuścić tego do świadomości. Jednak moich emocji, uczuć, tego co pokazywało mi ciało nie dało się oszukać. Zaakceptowałam ten fakt, fakt gwałtu na mnie, bo seks oralny z dzieckiem to jest gwałt. Potem zaczęły wracać wspomnienia, pojawiały się przebłyski z pamięci i wtedy już dla mnie to było takie oczywiste, takie moje. Już nie szukałam potwierdzenie, że ta trauma seksualna miała miejsce. Po prostu poddałam się temu, żeby TO czuć i przepuścić przez siebie te zamrożone emocje. Jako mała dziewczynka wtedy je zamroziłam w ciele, nie miałam wyjścia, bo one by mnie zabiły. Nie miałam gdzie i jak uciec. Teraz widocznie dorosłam do tego, żeby się z tym zmierzyć, nadszedł czas.

Traumy są jak cebule, lubią wracać na innych poziomach, coraz głębszych poziomach. Wiedziałam, że im głębiej teraz uzdrowię, tym łatwiej później w życiu. Jak to był u mnie?

Praca z ta traumą zajęła mi najwięcej czasu. Najpierw opisane wyżej wyparcie i przyjęcie tego na klatę. Zaakceptowanie, że to się stało.

Potem praca z lękiem. Pokonanie oporu, żeby w ogóle na sesji indywidualnej wejść w ta traumę z terapeutą. Oj, miałam ogromny opór, ale wiedziałam, że muszę to poczuć. To było straszne, jak śmierć, czułam paraliż ciała, przeogromny wkurw na oprawce, że jak on mógł, jak on kurwa mógł.. Wywalałam morze złości przez ciało, wypłakałam mnóstwo łez, pisałam brudne listy, klnełam, plułam na niego i zabijalam go w medytacjach.. Jak ja go za to nienawidziłam!!

Po jakimś czasie zaczęła mi się włączać złość na samą siebie, że czemu kurwa nic z tym nie zrobiłam, czemu nigdzie nie poszłam. Moje WD było na mnie wściekłe, chciało mnie zgnoić, zatłuc, miało żal, czuło się winne tego co się stało.. Ona mówiła mi, że to jej wina, czuła, że to wszystko przez nią.. Pozwoliłam sobie na te emocje, w medytacji tłukłam samą siebie.. Zrozumiałam, wtedy jakie poczucie winy zostało mi wszczepione.

Kolejny poziom tej samej traumy, ale już ze strony matki. Wkurw na nią, wkurw, że mnie odrzuciła, że nie chciała i nie umiała mi pomóc.. Wkurw i ogromny zawód, że jak to, że jak własna matka może po takim czymś mi nie pomóc? Boże, jak to bolało, znowu przerabiałam walkę z sennością, znowu paraliż w ciele. Znowu wyłam po nocach, szarpałam nią na medytacjach, pisałam listy i dziurawiłam kartki długopisem.

Wiecie, to było tak, że ja po tym gwałcie byłam jak w paraliżu, w traumie, ja nie kontaktowałam, to był szok. Potem rodzice, którzy nie wiedząc o co chodzi, kazali mi się ogarnąć i przestać płakać. Do mnie znowu zaczął wracać mój cień, znowu zaczęłam czuć niepokój w klatce piersiowej, strach przed tym, że mnie ktoś opieprzy. Wcześniej to był strach, że ktoś przyjdzie i mi coś zrobi. Znowu wróciła senność i paraliż ciała. Ja na wczorajszej medytacji dokładnie to poczułam i zobaczyłam, skąd to wszystko i dlaczego to wraca. Czułam się strasznie, czułam się jak ktoś totalnie niepotrzebny, jak brudne, śmierdzące gówno, którego rodzice chcą się pozbyć..

Procesowałam też wizytę pani doktor, która badała mnie po tym wszystkim jak moje ciało nie wytrzymało tylu skumulowanych emocji i się rozchorowałam. Miałam gorączkę i wymiotowalam. Dokładnie przypomniałam sobie jej twarz.

Dodaj komentarz