Wyjście z Pozycji Ofiary

Wyjście z Pozycji Ofiary

W pracy z WD są takie momenty, że czujesz że umierasz, zatapiasz się w swym piekle, schodzisz tak nisko, ze czujesz ze niżej się nie da. Wtedy wiesz, że bardziej boleć nie może, czujesz, że krwawisz, że wyjesz.. Takich momentów miałam już wiele, płynęłam w swoje traumy i czułam, że to moje, że to jest mi znane, że jest mi w tym bólu poniekąd dobrze. One były tak mi bliskie, poczucie bycia ofiara poniekąd dawało mi ukojenie, mój mąż nieraz powtarzał, że kocham cierpiętnictwo.. Podczas pracy z WD przyznałam temu racje, tak, byłam ofiara losu, chciałam wysysać od innych krztę energii, byleby ktoś pogłaskał po głowie i powiedział jak to mam źle i przejebane..

Fakt tak było, miałam niełatwe dzieciństwo, doświadczyłam traum, ale czas wyjść z roli ofiary, czas wyciągnąć z tego naukę, bo nie chodzi o to żeby taplać i rozkoszować się tym bagnem. Nie chodzi o to, żeby być cały czas zranionym WD, nie chodzi o to, żeby działać z jego perspektywy. Chodzi o to, żeby pozwolić mu czuć to co przychodzi na dany moment, zaakceptować wszystkie jego emocje, a zaraz po tym stać się dla niego tym dorosłym, dać mu wsparcie, wlać w serce miłość, zapewnić bezpieczeństwo. Tak, aby ono wiedziało, że Ty dorosły czuwasz nad nim, że nie musi szukać wsparcia u innych i poklepania po pleckach, bo ma Ciebie dorosłego. Czas wziąć odpowiedzialność za swoje życie, czas naprawdę dorosnąć.

Podczas pewnej medytacji poczułam w sobie ogromne przywiązanie do mojego cierpienia, czułam, że mam zakodowane, że mam cierpieć i że chcę cierpień. To przekonanie wyszło na wierzch. Ja już tak bardzo NIE CHCIAŁAM CHCIEĆ  pozycji ofiary we mnie. To puściło, pięknie puściło..

Zauważałam to w małych i większych rzeczach na co dzień, zaczęłam skupiać się na tym co pozytywne, uczyć się na swoich błędach, a nie biczować się za nie, zauważyłam że nie chcę już narzekać. Jakbym miała czysta kartkę i mogła zapisać ja na nowo miłością, światłem, czymś pozytywnym.. Czasem zastanawiam się czy to wróci, ta pozycja bycia ofiara, nie wiem. Wiem, że nie chcę jej, chcę uczyć się żyć na nowo, chcę wyciągać z życia lekcje..

Wpis z 24.01.2020:

Postanowiłam dopisać coś odnośnie bycia ofiarą w moim życiu. W moim przypadku było tak, że jak zaczynałam terapię to byłam ofiarą i tak jak napisałam wyżej to puściło po przerobieniu traumy seksualnej. Jednak po czasie znowu wróciło, wszystko – rola ofiary i depresja.

Musiałam znowu polegać na terapeucie, znowu sobie nie radziłam i miałam kryzys w terapii. Musiałam integrować kolejną traumę i pracować z emocjami. Tym razem nadszedł czas na pracę z raną odrzucenia.

Tak to już jest jak zaczynasz prace nad sobą, że coś ci “wywala”, masz kryzys, przerabiasz traumę i wybijasz się na tym jeszcze wyżej.

Bo traumy są po to, żeby na nich wyrastać!

Jeżeli trwasz w nieuzdrowionej traumie to jesteś ofiarą, jeżeli kumulujesz w swoim ciele energię traumy to nie masz w sobie energii do życia. U mnie ten brak energii do życia przejawiał się jako nadmierna senność, znużenie. Ja bardzo dużo spałam jak tylko mogłam, dopóki nie zaczęłam uwalniac energii traumy. Energii traumy czyli tych zamrożonych w dzieciństwie emocji, tj. lęku, złości czy smutku. To procesowanie czyli uwalnianie emocji pomoglo mi odzyskać energię do życia, więcej siły i witalności, chęci życia i działania. Nadmierna senność zaczęła znikać. Wcześniej cała ta energia życiowa była skierowana ku temu aby te emocje zamrożone dalej “mrozić”. Cała ja trzymałam w sobie wielką siłę potężnej traumy seksualnej czy odrzucenia, dlatego nie miałam już energii na inne działania, dlatego wszystko było trudne a ja byłam ofiarą.

I tak ma wielu z nas, nawet nie wiedząc o tym dlaczego czuje się tak a nie inaczej, dlaczego czuje się źle, dlaczego wszystko jest do dupy i nie mam siły wstać i żyć..

Jednak wstajesz i wegetujesz, bo trzeba, bo tak jest i już, bo nie wiesz co z tym zrobić i gdzie jest przyczyna, a może nie zdajesz sobie sprawy z tego, że w ogóle jest jakiś powód tego jak się czujesz.

Powiem Ci że możesz wstać, wyjść z każdej traumy, masz w sobie moc żeby to zrobić, żeby pomóc sobie i Twojemu wewnętrznemu dziecku. Jeśli mnie się udało to Ty też możesz!

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Dominika

    Też widzę u siebie to przywiązanie do bólu i roli ofiary. Nie umiem z tego wyjść. Odczuwam ogromne lęki. Czuję się jak w labiryncie. Myślę, że duże znaczenie ma fakt, że jestem z tym wszystkim sama.. Na wielu płaszczyznach muszę teraz się dżwignąć. To wywołuje strach i spowalnia mnie. Jestem sama i myślę sobie czasem, że przecież nie muszę już tego sobie robić, lecz te mechanizmy są silne. Ale dobrze wiedzieć, że jest nadzieja, że ludzie z tego wychodzą.

    1. Córka Boga

      Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo trudno jest wyjść z pozycji ofiary. Potrzeba dużo pracy nad sobą, determinacji i trzeba chcieć stanąć na własne nogi.
      Ja decydując się na terapię z WD wiedziałam, że chce z tego wyjść. Postawiłam wszystko na jedną kartę, na siebie.
      Cały czas pokonuje własne lęki, a jest ich mnóstwo. Moje terapia nadal trwa. Efekty są ogromne, dlatego zachęcam, bo naprawdę warto. Każdy może wyjść z największego dołu, także Ty.

Dodaj komentarz